Tuesday, March 31, 2015

♥ I live in a small pale house and here I find no peace at all ♥



W dzisiejszym poście jestem od stóp do głów ubrana w magiczną polską markę Horror! Horror!. Znam ją nie od dziś i jestem dumna, że mogę mieć na sobie dzieła Natalii Olgi Mikołajewskiej. Ten `komplet` pasuje zarówno do siebie jak i do mnie idealnie. Jego historia sięga aż ostatnich Świąt Bożego Narodzenia, ale jest warta opisania! Otóż w owy piękny dzień strasznie bolały mnie kolana i nie miałam siły wstać z łóżka. Przerzucałam kanały w telewizji, akurat leciały `Trudne Sprawy`. Sfrustrowana bólem i niemocą, że nic ciekawego nie ma w TV starałam się zdrzemnąć. Mama okryła mnie kocem i w tym momencie zadzwonił domofon. Kto to mógł być. Pewnie tata czegoś zapomniał. Zamknęłam oczy i starałam się spokojnie zasnąć. Mama powiedziała, że to kurier i czy czegoś się spodziewam. Po prezencie - niespodziance od Magdy i Michała z Goes To M, na nic nie miałam już nadziei. Bardzo się cieszyłam syrenią bluzą i to mi wystarczało. Moje przemyślenia przerwała mama trzymający wielki karton. - To do Ciebie. Pomogła mi go otworzyć i naszym oczom ukazały się te dwa piękne fatałaszki. Kiedy zobaczyłam bluzę, uśmiechnęłam się w duchu i pomyślałam. ` Całe Horror! Horror! `, ale kiedy wyciągnęłam spódnicę serce zaczęło mi mocniej bić. Piękna, biała, rozkloszowana spódnica, która pod światło mieniła się kolorami tęczy. Rozpłakałam się ze szczęścia, ponieważ chyba nigdy nie miałam w szafie tak eleganckich, ale zarówno pasujących do mnie ubrań. Mój dylemat `w co się ubrać na kolację` od razu zniknął. Do całości dołączona była wyjątkowa kartka z życzeniami. Wciąż jestem pod wrażeniem i jest mi niezmiernie miło za taką niespodziankę. Serduszko mi mięknie w takich momentach.
Postanowiłam, że warto podzielić się z Wami stylizacją stworzoną z tego kompletu. Chciałam aby sesja zdjęciowa była w domu. Trochę elegancka, ale też dramatyczna. Odzwierciedlająca monotonność życia, samotność i być może brak akceptacji. Nie mniej jednak mimo wszystko chęć zabawy, wytchnienia i psot. Lalka zamknięta w pudełku, znudzona wszystkim, co ją otacza, pragnąca czegoś nowego. Stąd właśnie też nawiązanie z brokatem i skarpetkami :)   
Today I'm wearing magic, polish brand Horror!Horror! from head to toe. I've knewn it since I remember and I'm very proud I can wear Natalia Olga Mikołajewska's clothes. This `set` matches perfectly both: each other and me. Its story goes back even to Christmas time. Anyway, it's worth describing! So, I felt huge pain in my knees that day and I wasn't able to left my bed. I was laying there, checking TV. I was frustrated because of the pain and lack of interesting programs in TV. I decided to get a nap. My mom covered me with my favourite fluffy blanket, intercom called at the same time. I was sure my dad forgot something. I closed my eyes and tried to get some sleep before the dinner. Mom told me it's postman and asked me if I'm waiting for a parcel or something. Of course I didn't, I got a surprise - christmas gift from Magda and Michał who runs Goes To M brand and I had no hopes I can get anything else. I was/I still am very happy about the mermaid blouse I got from them and it was enough for me. My mom stopped my thoughts. She came into my room, holding huge box. - It's for you, she said and helped me open it. There were beautiful clothes inside of it. When I saw the blouse I smiled and thought: `It's so Horror!Horror! like`, but when I realised there is something yet and it's a skirt that sparks like a rainbow when it's sun, my heart melted. I started to cry, from happiness of course, because I've never had such elegant and chic clothes in my wardrobe. I mean both: elegant and my style. The dilemma `what I'm going to wear to a christmas dinner` wasn't important. I had magic set to wear. There was also unique christmas card inside. I'm still impressed and it's so lovely that I got such nice surprise. My heart is melting during that kind of moments.
I also decided it's worth to share this look with you. First off I wanted take the photos inside. I wanted the photos to be a little elegant but also a little dramatic. Those should show monotony of life, loneliness and lack of acceptance (if the translation is right). Although those also should show desire to having fun, desire of a little white to take a breath. The doll is bored of everything what's around, she needs something else, but she is locked in a box. This is why I used the socks and glitter :)
Kochane aniołki. Co u Was słychać? Nie zaczynam od marudzenia, bo to nie ładnie. Więc może trochę powiem o pogodzie. Za oknem wieje wiatr, pada deszcz, ale to nic, ponieważ lubię taką pogodę. Denerwuje mnie jedynie to, że nie mogę zrobić zdjęć, bo nawet w domu jest do tego za ciemno. Ale nie ważne! :)
Ostatnio bardzo dużo się u mnie dzieje i Ci, którzy obserwują mojego Facebook'a pewnie już wiedzą co mam na myśli i jaką tajemnicę kryłam za brakiem czasu na bloga. W maju wydaję swoją książkę. Jest to dla mnie wielka rzecz. Nie mogę spać nocami ze stresu. Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko wyjdzie. Bardzo się boję, ale jestem też bardzo podekscytowana. Napisałam o sobie. Będzie to bardzo osobista książka, potężny kawałek wyrwany z mojej duszy, rzeczy, o których nigdy nie mówiłam głośno, o których nie miałam odwagi pisać na blogu. Potraktowałam ją jak pamiętnik i mam wielką nadzieję, że nie zostanę wygwizdana i że ktokolwiek ją przeczyta. Jedno z kilku moich NAJ NAJ większych marzeń właśnie się spełnia i to jest niesamowite. Być częścią tego. Wiecie, mam wrażenie, że to się nie dzieje naprawdę, że to jakiś sen, że zaraz się obudzę. Cały czas chodzę jak nieprzytomna, w głowie kłębi mi się milion pytań, myśli. Nie wiem jak przez to wszystko przebrnę, ponieważ nie znoszę być w centrum uwagi. Bardzo dużo przeżyłam pisząc i ... dobra. Nic już nie mówię, bo powiem za dużo :) ! Tak czy siak chciałam się z Wami tutaj podzielić tą wiadomością, ponieważ jest to dla mnie bardzo bardzo baardzo ważne i teraz tym żyję :) Lżej mi na serduszku jak mogę o tym powiedzieć głośno, duuh.
W sobotę umierałam z bólu, nie wiem czy Wam pisałam, ale mam nawrót choroby. Szczerze mówiąc nie pamiętam za bardzo co się działo. Leki przeciwbólowe mnie ogłupiają :) Skończyłam oglądać American Horror Story Asylum i staram się przebrnąć przez książkę Leny Dunham, ale o tym w innym poście. W niedzielę pojechałam do Sopotu. Jeeejku jak to fajnie, a przede wszystkim dziwnie jechać tam w innej sprawie niż badania! Miałam spotkanie z DW i obgadałyśmy wszystkie szczegóły z książką. Przy okazji zobaczyłam się też z Olą i kupiłam pyyyyszną brzoskwiniową herbatkę z Sagi. Koniecznie spróbujcie, bo jest przepyszna! A wczoraj zabierałam się za dzisiejszy post, ale w rezultacie nadrabiałam też inne rzeczy. Odpisywałam na e-maile, pisałam zaległe artykuły na Sophisti, spamowałam na Facebooku i takie tam :) Chwila `wytchnienia`, brak weny do pisania :) Teraz czekam na relacje co wydarzyło się u Was!
Dear readers. How are you? I'm not going to start with complaining because it's not nice. So, maybe I say something about the weather. It's very windy and it's raining outside, but it's fine cus I love that kind of weather. I'm annoying only because I can't go out to take some photos. It's so dark, even at home, so the photos suck. Whatever :) !
A lot happen here and those who follows my Facebook pages know what I mean and knot the secret why I had no time for blogging. I wrote a book and it's released in May. It's something huge for me. I can't sleep cus I'm so nervous. I'm very curious how everything turn out. I'm very afraid but I'm also excited. I wrote about myself. It's going to be very personal. Huge piece of my soul on the paper. I wrote things I have never said laud before or wrote on blog. I wasn't brave enough. I was like I wrote a diary and I do hope I won't have too many haters and someone will write the book :). One of my biggest dreams EVER is just coming true and it's amazing. It's amazing being part of this. You know, I feel like it's not real, really. I feel like it's a dream and I'm waking up in a second. I'm very faraway. My mind is full of million thoughts and questions. I have no idea how I'm going to go through this because I hate being in the spotlight. I experienced so much writing this book and... Ok. Nothing. I can't write too much cus I will write every thing what's in the book :) ! Anyway, I just want to share this amazing news with you, because it's very veery important to me and all I think about is the book now :) I feel so fresh that I can say it and I can share this with you, duuuh.
This Saturday was very hard for me cus all I felt was terrible pain. I'm not sure if I already wrote it here but I have regress of my disease and I feel very bad lately. Honestly, I don't remember what happened during that day. Pain killers made me foolish :) I finished watching American Horror Story Asylum and I tried to go through Lena Dunham's book, but I'm going to write about this in other post. I was in Sopot on Sunday and it was so weird because I wasn't in hospital there! I had a meeting according to the book. I hang out with my sister a little too and I bought super delicious peach tea. Omg, It's so delicious! Guys, you must try this! I wanted to add this post yesterday but I catched up with other things and it took me so much time so I was just tired. I answered e-mails, I had to write few articles on Sophisti and I spammed on Facebook and so :) It was like a while to take a deep breath and to gain some vein to write today :) Now, I'm waiting for your info how are you! 
Blouse - Horror! Horror!
Platforms - Bershka
Bracalet - Vintage
Socks - Marylin




Follow on Bloglovin


Tuesday, March 24, 2015

♥ My life as Katie ~ new shoes ♥


Jestem taka zadowolona, ponieważ od wczoraj walczyłam z moim laptopem żeby go jakoś odratować. W końcu dziś rano udało się. Wszystko mi się usunęło, ale jest. To najważniejsze! Post miałam gotowy już wczoraj, ale problemy techniczne wszystko opóźniły ;)
W dzisiejszej notce chciałam pokazać Wam jakie nowości buciarskie pojawiły się w mojej garderobie przez ten cały czas jak mnie nie było. W sumie w zimie chodziłam w butach z zeszłego sezonu i jakoś w tym roku zima była dla nas łaskawa więc nie kupowałam nic nowego. Jednak postanowiłam, że na wiosnę sobie to odbiję :). Jestem zakupoholiczką i chyba ostatnio padło właśnie na obuwie.. W tamtym roku nie kupowałam sobie praktycznie żadnych butów. Nic mi się nie podobało. Teraz w sklepach pojawiło się tyle piękności, że nie potrafię sobie odmówić!
I'm so happy! My laptop got broken yesterday. It was all dead and I fought with it trying fix it. Finally, today morning I did it and I'm so glad it worked out.. All files has got deleted but the most important thing is my laptop works! The blog post was ready to add yesterday but well, technical problems delayed every thing ;)
Today I want to show you new shoes that I got during this long blogging pause. This winter has been very nice to us so I didn't actually buy any shoes to wear during winter so I ended up wearing old one the previous season. I decided I'm going to buy more pairs for spring, ha! :) I'm shopaholic and I guess I buy too many shoes lately. I didn't buy any shoes last year because I didn't like anything so it's nothing bad. I see so many beautiful shoes in shops now so I just can't say : no!

O Vagabondach słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii. Szczerze mówiąc już od paru lat zasadzałam się na ich zakup, ale zawsze wypadało coś ważniejszego i w rezultacie kończyło się tylko na przeglądaniu strony online. Na początku stycznia zobaczyłam te ankle bootsy na Zalando i oszalałam. Od kilku dobrych lat szukałam identycznych. Przez ten czas przez moje stópki przewijało się kilka par, ale wszystkie po kilku założeniach się rozpadały. A słyszałam, że Vagabondy są bardzo dobre jakościowo. Postanowiłam to sprawdzić i zamówiłam je. Kiedy do mnie przyszły oszalałam z radości, coś pięknego! Okazały się być takie brytyjskie. Miałam okazje mieć je na sobie kilka razy i muszę powiedzieć, że są to jedne z wygodniejszych butów jakie miałam. Moja stópka jest w nich jak na chmurce, są takie mięciutkie. Nie czuć, że ma się coś na nodze. Jestem naprawdę zadowolona i zdecydowanie podpisuję się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami ! Zobaczymy jak długo wytrzymają :) I've heard a lot of positive opinions about Vagabond. Actually, I've wanted to buy it for couple of years, but there was always something much important so I ended scrolling through Vagabond online store checking lovely shoes. I've seen those ankle boots on Zalando in January and I immediately fell in love with those. I've looking for such for such a long time! I've had few ankle boots but those were bad quaility. I've heard Vagabond are very good quality so I decided to try these and I bought these. When those arrived I was madly in love, something beautiful! Those are so british! I had already had an opportunity to wear those and I must say those are one of the cosiest boots I've ever worn. Those are so soft so I feel like I was walking on a cloud. I don't feel I wear a shoe! I'm really happy I bought those and I definitely confirm all those positive opinions! Those are so true! Well, we'll see how long those are not broken :)


Brokatowe pantofelki zdobyłam w Topshopie bodajże na przecenie :) ! Nie wiem jak mi się to udało, ale udało :). Są tak piękne, że serce pęka. Na zdjęciach nie widać jak cudownie się błyszczą. Brokat wspaniale się mieni. Od kiedy zobaczyłam kolekcję Saint Laurent na jesień 2014 marzyłam o brokatowych pantofelkach. Śniły mi się nocami ♥. Potem były w Topshopie, ja nie miałam pięniążków i jakoś pogodziłam się z myślą, że te buciki nie są mi pisane. Aż do momentu przeceny :) ! Oglądałam sobie strona po stronie i ... były one! Coś fantastycznego. Mimo, że wiosna coraz bardziej wkracza w nasze życie nie miałam ich jeszcze na sobie. Jedna rzecz mnie troszeczkę martwi, ponieważ brokat trochę się sypie i nie wiem teraz jak to odebrać: posypie się pierwsza warstwa i potem będzie ok czy będzie się sypać i sypać i sypać i sypać .....I bought those lovely glittery shoes in Topshop, on sale I guess :) ! I have no idea how I made this! I'm so happy. Those are so beautiful so my heart is broken. You can't see on the photo how fabulous those spark. It looks beautiful how glitter is sparkling. I've dreaming about glittery shoes since I saw Saint Laurent FW14 fall collection. I dreamed about those ♥. Then I saw them in Topshop but I had no money to buy these so I just had to deal the glittery shoes can't be mine.... till sale moment! :) I was checking page by page and... here we are. My lovely shoes. Spring has sprung into our life but I haven't worn those yet. There is one little thing I'm worrying about. The glitter is falling out a little and I don't know if it's normal and the first layer must fall out or it's going to fall and fall and fall and fall and fall ...

No i mam moje Choupettki! Dacie wiarę!? Mam Choupettki ! Pewnie zauważyliście już, że mam niemałego bzika na punkcie kotów. Kocham Karla Lagerfelda, a jego kotkę Choupette ubóstwiam. Co za fashion diva! ♥ Kiedyś czytałam o współpracy Karla z marką Melissa. Widziałam nawet kilka zdjęć balerinek, ale nigdy nie pomyślałabym, że te cuda mogą trafić na moje stópeczki. Żelkowe czy jak kto woli gumowe balerinki brazylijskiej firmy Melissa to już klasyk. Postanowiłam je kupić, tym bardziej, że znalazłam je na polskiej stronie, a co za tym idzie nie musiałam płacić drugie raz tyle za wysyłkę. To jest dla mnie ogromny plus! W tamtym roku kupiłam sobie okropną podróbkę balerinek Charlotte Olympia i po kilku noszeniach mi się rozwaliły. Duuh. Mam nauczkę za kupowanie podróbek. W związku z tym, że nie wyobrażam sobie życia bez kocich baletek kupiłam piękne, orginalne Melissa Ultragirl + Karl Lagerfeld :D ! Tych uroczych balerinek też jeszcze nie nosiłam, ponieważ jest za zimno więc nie mogę powiedzieć czy są wygodne czy nie. Jedyny minus póki co to, że okropnie `pachną` :)I got my beloved Choupette's flats! Can you believe it!? I've got Choupette's flats! I'm sure you see I'm kind of obsessed with cats. I love Karl Lagerfeld and his kitty Choupette. What a fashion diva! ♥ I've read about Karl's cooperation with Melissa brand some time ago. I've even seen some photos of it, but I've never thought I could own a pair! Jelly Melissa flats are classic. I decided to buy them all the more so these were on polish online store what means I didn't pay a huge amount of money for the shipping. It's a huge plus for me! I bought terrible knockoff pair or Charlotte Olympia cat flats and after few wearing these were broken. Duuh, It was a lesson: never ever buy knockoff shoes! In fact I can't live without cat flats so I decided to buy original beautiful Melissa Ultragirl x Karl Lagerfeld Choupette flats :D ! I haven't worn those flats yet too because it's too cold so I can't say if those are comfy or not. Anyway there is one minus - the smell is terrible :) 

Follow on Bloglovin


Saturday, March 21, 2015

♥ Grilled cheese in my mouth ♥


No i mamy wiosnę! Kiedy dziś przypadkowo powiedziałam mamie, że będę pisać pierwszego posta po przerwie, powiedziała, że nie mogłam sobie wymarzyć bardziej idealnej pory jak pierwszy dzień wiosny :) Prawda to czy nie? Tak czy siak jestem! Nareszcie jestem i już będę regularnie. Jak ja się cieszę to nawet nie potraficie sobie wyobrazić! Ale o tym zaraz. Najpierw słów kilka na temat mojej dzisiejszej stylizacji. Ostatnie kilka dni było naprawdę cieplutkich i można było sobie pozwolić żeby w słońcu ściągnąć kurtkę. Oczywiście trzeba być jeszcze ostrożnym, dlatego postanowiłam ubrać fajne leśne swetrzycho od Goes To M, a na nie jeszcze futrzaną kamizelkę mojej mamy. Kojarzy mi się trochę z Saint Laurent (może nie w tym wydaniu), ale jakoś tak. No i ... w związku z tym, że jechałam do babci na wieś ubrałam spodnie w kolorze musztardy :) Jakoś tak do tego swetra wydawały mi się najbardziej odpowiednie. Wyszedł z tego `drwalsko-leśny` look. Właśnie! Apropo słońca to nie patrzcie na moją twarz, bo strzelam śmieszne miny, ale słoneczko raziło prosto w oczy więc... :)
Co u Was? Jestem pewna, że mnóstwo przez ten czas się wydarzyło! Nie wiem nawet czy ktoś jeszcze wejdzie na mojego bloga po tak długiej przerwie, ale jeśli tak to jestem ciekawa co nowego przytrafiło się Wam. U mnie w sumie nie wiele się działo. Cały ten czas skupiałam się na pisaniu. Pisałam, pisałam i jeszcze raz pisałam. Nie miałam czasu po prostu na nic. Mało tego ostatnio bardzo szybko się męczę, być może przez ciągłe napięcie i stres, nie wiem. W końcu dochodzę do siebie, wracam na bloga, do czytania książek, oglądania filmów i seriali ! :) No i kolaży moich kochanych. Mam zamiar spędzić weekend pod kocem. Wczoraj kupiłam sobie prasówkę więc będzie co robić! Oh, nie lubię pisać postów po tak długiej przerwie, ponieważ nie wiem od czego zacząć, co napisać, czego nie... Jednak nie było mnie sporo czasu, dlatego obiecuję, że kolejny post będzie już zupełnie normalny :) A wracając do tego co u mnie to wczoraj wróciłam z kroplówki (znów!) i miałam kilka zabawnych przygód. Pielęgniarka, która jest zawsze dla mnie nie miła, wczoraj zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Biegała nade mną jak nad jajkiem! A no i spotkałam jakiegoś młodego lekarza, który wyglądał wprost jak Adrien Sahores. Identyczny! Biegał w tą i z powrotem koło mojego stojaka, przynajmniej mi się nie nudziło :) ! Ostatnio kupiłam sobie kilka rzeczy na wiosnę. Nie mogę się doczekać aż Wam je pokażę. Są i buty i kurtka, no i różne takie fajne rzeczy! Ale wszystko w swoim czasie :) Mój Marcel jakoś żyje. Też go bardzo zaniedbałam. Łasi się, ciągle podstawia głowę do głaskania. Jestem złą kocią mamą!
Martucha była w Polsce i do mnie zadzwoniła! To było wspaniałe trzydzieści minut. Mogłyśmy sobie chwilkę pogadać tak normalnie, nie przez Facebook! Usłyszeć jej głos i śmiech - coś niesamowitego! Z kolei Weronika wysłała do mnie piękną pocztówkę z Krakowa z jeszcze cudniejszymi życzeniami :) I tak widzicie mogłabym do wieczora te drobne, śliczne rzeczy wymieniać! Ostatnio mam obsesję na punkcie Jamesa Baya, nie mogę przestać go słuchać :) Oglądaliście wczoraj zaćmienie słońca?! Mi było smutno, bo wiedziałam, że go nie zobaczę, ponieważ miałam mieć kroplówkę o tej godzinie. Byłam trochę wkurzona, bo zorzę polarną przegapiłam i chciałam chociaż to piękne zjawisko zobaczyć, no ale jak pech to pech, nie? Niespodzianka! Przecież byłam w szpitalu, gdzie było mnóstwo zdjęć RTG więc mogłam spokojnie wypożyczyć jedno i obejrzeć! Coś niesamowitego :) Jak Wasze wrażenia? Ok, ja już nie marudzę :) Do następnego!
And here we are! It's already Spring! I told my mom (totally by accident) that I'm going to write first blog post after such long break and she said I couldn't find better moment like first day of Spring :) Is it true or not? :) Anyway I'm back! Finally, I'm back and I'm going to write regulary. I'm so happy you can't even imagine! Firstly I want to write few words about my today's look. The last few days has been very warm and sunny. People took off their jackets. I think this season is very tricky if it goes about cold so I decided to wear lovely Goes To M sweater and my mom's faux fur vest. This one reminds me of Saint Laurent (ok, maybe not this look but still). I went to my granny in the country side that day so I decided my mustard pants perfectly fits into the atmosphere. These pants seemed to be perfect match to the sweater. Well, I called this look kind of `lumber-wood` like :) If it has sense! Guys! If it goes about the sun, don't look at my face, I know it looks silly, but the sun was shining straight into my eyes and it was really hard to smile or something :)
How are you? I'm sure a lot of has happened during this time! Well, I'm not even sure if someone visits my blog after such long break yet. If so, I'm so curious what's new at yours! If it goes about me, well anything interesting happened. I wrote, wrote, wrote and again: wrote. I've focused on writing the whole time. I had no time for anything. It's not every thing because I'm getting tired faster lately, but I'm not getting nervous about that. I guess it's because of lots stress and tense. I'm so happy I'm finally back into blogosphere, to reading book and watching movies! :) and doing collages, my lovely collages! I'm going to spend the whole weekend under the cover doing nothing. I bought some magazines yesterday so I have something to catch up with :). Duuh, I don't like writing first post after such long break cus I don't know what to write. The next post is going to be a normal one, I promise :). Back to what happened to me lately. I was in hospital because of the drip (again!) and I had some few situations. There is a nurse who hates me but she was so nice to me yesterday. I was shocked cus she acted like I was a vip or something, weird! And I met a young doctor who looked exactly like Adrien Sahores. Just like him! He run back and forth next to my drip so I wasn't that bored :) I bought some spring things lately. I can't wait to show you these. I bought few pairs of shoes, jacket and some other things. But yeah, I will show every thing in good time :). Marcel is fine too. I neglected him too. He wants cuddles all the time. He puts his head under my hand and wants cuddles. I'm such bad kitty mother! My friend Marta phoned me cus she was in Poland! It was so so lovely! We spent thirty minutes talking about nothing. It was amazing hearing her and not only writing via Facebook. I love hearing her voice and laugh - so lovely! And I also got a beautiful postcard from Cracow. Weronika - one of my favourite bloggers - sent it to me with amazing wishes :) I'm also obsessed with James Bay music lately. I listen to him all days :) Have you seen solar eclipse yesterday? I was a little bit sad cus I missed aurora few days ago and it seemed like I'm going to miss the solar eclipse too. This is such unique phenomenon and of course I had to be in hospital during it. Anyway, I realised that I'm in h o s p i t a l what means this place is full of x-rays ! I asked someone to borrow me the x-ray and went out for a while to see the solar eclipse and it worked! I saw it and it was so breath taking! Have you seen it? What do you think about it? Ok, I stop complaining :) See you next time!
ps: sorry for my bad english. I need more practice!

sweater - goes to m
faux fur vest - zara
pants - bershka
shoes - vegabond
backpack - goes to m



Follow on Bloglovin