Saturday, October 18, 2014

♥ ~I'm so glad I live in a world where there are Octobers.


Od czasu do czasu zaglądam na stronę Pull & Bear by zobaczyć co nowego mają w asortymencie. Ta sieciówka chyba najbardziej odpowiada mojemu gustowi. Chociaż też zależy, bo czasami nie wchodząc do sklepu widzę, że nic dla siebie nie znajdę, a czasami jest tak jak teraz, że mogłam bym wykupić pół asortymentu. Niedawno odwiedziłam stronę Pull & Bear i zobaczyłam tą siwą bluzę, którą mam na sobie. Zwierzęcy print tak strasznie mi się spodobał, że oszalałam. Kiedy przyszła wypłata od razu odłożyłam pieniądze, które były nie do ruszenia, bo musiałam kupić tę bluzę. Nie chciałam jednak zamawiać jej online. Mimo iż kocham zakupy online to akurat tą bluzę chciałam najpierw zobaczyć w rzeczywistości. Przez około miesiąc chodziłam do Pull & Bear i nic. Bluzy nie było. Aż pewnego pięknego dnia trafiłam na wykładanie nowego towaru i w kartonie leżało to cudo :). Przymierzyłam, zobaczyłam jaka jest cieplutka i piękniutka i od razu poszłam do kasy. Od tamtego momentu ciężko mi się z nią rozstać. Postanowiłam jak najszybciej podzielić się z Wami moim nowym nabytkiem. Traf chciał, że akurat kiedy wczoraj jechałam do babci miałam ją na sobie, więc bez zastanowienia poszłam do lasu na zdjęcia. Największą inspiracją była piosenka, która jest powyżej - magia.I've visited Pull & Bear online store from time to time cus I'm curious of their new collections. I guess, this chain store is my favourite one. Actually, it depends on collection cus sometimes there are clothes totally different style so I don't even open the shop but now, I found so many clothes I'd love to have. I've visited Pull & Bear online website few weeks ago and I found this lovely grey sweatshirt I wear on those photos. I immediately fell in love with this animal print. I decided to save some money from my salary to buy this. I knew I must have this sweatshirt. Although I didn't want to buy it online. I wanted to check in in normal shop. I visited Pull & Bear for about a month and there was no my sweatshirt. And after month I finally recognized that beauty :) It was that day when new clothes are in boxes yet. I check how I look like in & I fell in love even more because of the warm fabric. Of course, I bought it. I wear it almost every day. This is why I decided to share this look with you as soon as possible and that friday visit at my nan's was perfect time cus I just went to the forest and took some photos ;) The biggest inspiration to the look & photos was that song I added up there- so magic.
Dziś opowiem Wam historię o lisku chytrusku, który wybrał się do lasu by trochę odpocząć i napełnić głowę świeżym powietrzem. Co u Was kochani? Jak minął Wam tydzień? Ja jestem wykończona. Ten tydzień co chwilę jeździłam do Trójmiasta do różnych szpitali. Zbieg okoliczności zrobił mi psikusa i wszystkie wizyty lekarskie poukładały się jedna za drugą. Z jednej strony to dobrze, bo na dwa tygodnie mam spokój, ale teraz muszę dojść do siebie. Jak to babcia mnie ostatnio podsumowała : `ty to chyba zmęczona spaniem jesteś!` ;) Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale takie podróże i badania mnie wykańczają. Także jak widzicie dziś głównie mam opowieści szpitalne ;) ! We wtorek byłam w UCK na badaniach przed kroplówką. Lubię siedzieć i obserwować ludzi. Zawsze to jakieś inne zajęcie niż zastanawianie się czy będzie boleć, czy pielęgniarka będzie miła i tak dalej... Każdy z nas jest inny. Ktoś zrobi coś normalnie, ktoś inny zrobi coś, co nawet by mi przez myśl nie przeszło. Różnie też wyglądamy. W Akademii, gdzie jest dużo ludzi mam pożywkę dla mojego szalonego umysłu. Właściwie to tym razem nie było aż tylu pacjentów, ale jedna Pani szczególnie zwróciła moją uwagę i utkwiła mi w pamięci na dłużej. Pominę fakt, że nie trzymała swojego wacika więc krew zaczęła ciec jej po bluzce i spodniach, najbardziej jednak zainteresowało mnie to, co miała w swojej torbie. Wyciągnęła ogromne, plastikowe wiaderko z jakąś pomarańczowo-czerwoną papką i ... ziemniaki w mundurkach.  Kiedy otworzyła ów wiaderko poczekalnia wypełniła się takim odorem, że myślałam, że zwymiotuję. Nie mam pojęcia co to było, ale wyglądało i pachniało ohydnie. Nie wiem jaka jest tego puenta, ale cholera czy nie można zrobić tego na zewnątrz lub zjeść bułki? Ogólnie w drodze do trójmiasta przeżyłam mały horror, bo zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam ze sobą skierowania. Dzwoniłam do wszystkich moich lekarzy, ale jak pech to pech. Albo chorzy, albo na zwolnieniu albo nie pracują albo po prostu nie mogą rozmawiać. Przez przypadek dodzwoniłam się nawet do jakiegoś innego hematologa, który myślał, że jestem jego pacjentką. Ależ się nadenerwowałam! Całą drogę powrotną padał deszcz. Pogoda zrekompensowała mi moje poranne przeżycia :) Czwartek w sumie przebąkałam oglądając bezsensowne programy w TV. Wczoraj, w piątek odwiedziłam babcię, bo narzekała, że nie mam dla niej czasu. Bardzo ucieszyłam się na jej widok i zdałam sobie sprawę jak przez ten tydzień za nią tęskniłam. Trochę pogadałyśmy, nawet dziadek przyszedł na kawę, opowiadał o Komunie. Ja zjadłam wszystkie ciasteczka, a potem poszłam do lasu. Fajnie te dziadki mają, że ten las jest tak blisko. Zazdroszczę im tego. Dziś znów jestem padnięta. Mam zamiar zrobić wszystko dzisiaj, a jutro cały dzień leżeć w łóżku i się lenić, bo w poniedziałek znów szpital......
I want to tell you a story about cunning fox who went to a forest to get some rest and fill its mind fresh air. How are you sweetheart? How was your weekend? I'm exhausted. This week was full of journeys to Tricity to hospitals. It was coincidence that I've had all appoitments same week. Well, it's good because I have two weeks off of hospital appoitments, but the other hand I must rest now. My granny told lately : `you are tired of sleeping!` ;). I really don't know if it's only me or everyone has something like that but I get exhaused of few hospital appoitments in row. So, I'm going to talk only about hospital cases as you see today ;). I was in UCK hospital in Gdańsk on Tuesday cus I had that bloodtest that check if I need a drip or not. I like watching people. It's a different and better thing than focusing on stupid thoughts in my mind like is the nurse nice? is it going to hurt? etc. etc. Every one is different. Someone is doing normal things. the other one is doing that kind of things I'd never ever thought about. We also look different. There are always many people waiting for bloodtest in the hospital so my crazy mind is happy cus I can watch around and watch. Actually, there weren't too many people this time, but that lady attracted my attention. I skip the fact that she didn't use the pledget properly so blood was like everyone on her clothes. I was interested in her bag. She draw a huge plastic bucket full of ugly orange - red pulp and ... boiled potatoes. When she opened that bucket the whole room was filled by such disgusting smell so I thought I vomit. I have no idea what it was but the smell was awful. Actually, I don't know what's puenta of the story, but damn, people let's do it out of the room or eat a roll at least. Well, there was a horror in our way to Tricity tho. When we were in half way to hospital I realised that I forgot to take those paper that show what kind of blood tests I need. I phoned to all my doctors, but I really had bad luck that day. One doctor was sick, second one had day off, they other one was too busy to receive my phone and so. I phoned to totally unknown doctor who thought I'm his pacient. I was so nervous! It was raining all way home so I was able to get some sleep and relax ;). I didn't do nothing on Thursday. That day was full of laziness. I was just watching some silly programs in TV. Yesterday was Friday and I visited my granny cus she told me I have no time for her lately. I'm really happy I went there cus I realised how much I miss her. We talked a little bit, my grandfather came to see me during coffee time and he spoke about comunism. I ate every cookie I found and then I went to forest for a walk. I'm really jealous my grandparents have forest in their nearby. I'm exhaused today (again). But I'm going to do everything I planned today and stay whole day in bed tomorrow cus I have another hospital appoitment on Monday....

sweatshirt - pull & bear
skirt - zara
jacket - zara
scarf - pull & bear
socks - stradivarius
boots - river island
badge pin - fox & owl  (my moms store)
hat - fox & owl (my moms store)






Follow on Bloglovin


Thursday, October 16, 2014

♥ Bądź Paryżanką Gdziekolwiek Jesteś ♥


`Paris is always a good idea`, `Paris, je t'aime`, oh oui, oui. Mogę tak w kółko zachwycać się tym wspaniałym miejscem i jego aurą, ale dziś zachwyt spada na paryżanki, mieszkanki tego miasta. Wychodzę z założenia, że trzeba być sobą i nawet jeżeli bardzo się kogoś kocha, lub ktoś bardzo nas inspiruje, nigdy nie powinniśmy go naśladować. Bądźmy sobą. W moje rączki wpadła książka pt. `Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś`. W związku z tym, że kocham Paryż i czytam ile tylko się da na ten temat, z wielką ekscytacją przyjęłam propozycję napisania recenzji tejże książki. Podchodzę do tematu na zimno. Nie mam zamiaru ślepo podążać krok po kroku za radami z żadnego poradnika, ale w tym przypadku chętnie przeczytałam tą książkę i potraktowałam ją jako przygodę i poznanie tego jakie są paryżanki według autorek. Lubię czytać, lubię poznawać, lubię odkrywać. Mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że trzeba wszystko traktować z przymrużeniem oka.
Książka `Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś` została napisana przez cztery autorki, rodowite paryżanki. Jest podzielona na kilka części. Każda z nich opisuje zupełnie inne zagadnienie. Od tego jak powinna myśleć paryżanka poprzez najsłynniejsze paryżanki cudzoziemki aż do tego, co powinny mieć w szafie paryżanki, a czego nie. Osobiście najbardziej spodobała mi się paryska układanka pór roku, gdzie do każdego koloru dopisane jest skojarzenie. Kolejną fajną rzeczą są np. przepisy kucharskie czy pomysły na spędzenie wieczoru w paryskim stylu. Możemy dowiedzieć się też jak w iście paryskim stylu zbić z tropu faceta by myślał, że mamy kochanka, jak się bawić czy poznać filmy, które przeniosą nas do Paryża. Osobiście uwielbiam cytaty więc nie lada gratką jest dla mnie to, że w książce znajdziemy kilka naprawdę dobrych mądrości. Snobizm, snobizm i jeszcze raz snobizm :) Taka właśnie jest ta książka, czyli ja i co jest dobre dla mnie. Taka według Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline De Maigret i Sophie Mas jest prawdziwa paryżanka. Myślę, że nie ma też potrzeby wrzucać wszystkich do jednego worka, ale zawsze jakieś ziarno prawdy jest ;). Oprócz niesamowicie pięknej oprawy graficznej są też porady i ciekawostki ze świata mody, sztuki czy też kosmetyczne. Moją kopię przez ostatni tydzień nosiłam cały czas w torebce. Ze względu na to, że cały czas kursowałam między Sopotem, a domem, miałam chwilę by ją przeczytać. Polecam Wam ją serdecznie nawet jeśli nie interesujecie się Francją czy Paryżem, warto potraktować ją jako ciekawostkę ;)
`Paris is always a good idea`, `Paris, je t'aime`, oh oui, oui. I can talk round and round like this. I love Paris and every thing about this place, but I'm going to be entraced with parisians. Actually, I think that we should be yourself, no matter what, no matter how much we love someone or no matter how much someone inspires us, we never ever should copy him or she. Let's be yourself. I've got that book called `Be Parisian Wherever you are`. I'm really happy I've got an opportunity to write a review of this book because I love reading anything about this place. Well, I try not to get amazed too fast. I don't want to blindly follow the advices. I read this book because I wanted to go through new adventure and see what kind of people are parisians for the authors. I love reading, I love exploring. Although I realise we shouldn't take every thing personal and take it with a pinch of salt.
The book `Be Parisian Wherever You Are` was written by four native parisian. You find few parts there and each of those is about something totally different. For example how parisian should think, meet the famous parisians - foreigners or what we should have in our wardrobe and what we shouldn't to be like a real parisian. If it goes about me, I rally like that `paris puzzle season`. You find many different shades there and each of them has own association ;). Another lovely part is cooking one where you find some parisian recipes. The one I also like is how to spend parisian evening. Those are really interesting. There are also some funny one, where we can figure out how to show your boyfriend that you have someone else, how to party like parisian or list of movies that make you feel you are in Paris. I really like quotes personally & I was so happy because I found some good in the book. Snobbery, snobbery and snobbery again :) This is what the book is about. I mean, I and what is good for me. Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline De Maigret and Sophie Mas think that real parisians are like that. Although I think that we shouldn't generalize all parisians. Anyway, I also think that there is always little piece of truth ;) The book is full of beautiful photos, advices and curiosities about fashion, art or cosmetics. I carried the book in my book all the time lately. I spent so much time in the car lately so I had a lot of time to read the book. I really recommend you this amazing book. No matter if you are in love with Paris or France, just for curiosity.




Follow on Bloglovin